Trochę ciemniej, trochę jaśniej – akt męski

Square

Trochę ciemniej, trochę jaśniej – akt męski

Oburzający, obrzydliwy, niemęski, ale jednak akt męski

Czy to prawda?

NIE!

Kilka słów wyjaśnienia.

W obecnych czasach przyjęło się mówić o sztuce aktu w perspektywie aktu kobiecego. O tym, ze  jest zmysłowy, seksowny, podniecający. Dlaczego jednak zapomniano o akcie męskim? Tego nie rozumiem. Najstarsze ryciny, rzeźby przedstawiają przecież akt męski. Nie było na nich nagich kobiet. Męskie ciało kojarzyło się z siłą i mądrością. Teraz postrzegane jest jako obrzydliwe. Jako coś niemoralnego… To co kiedyś wiązało się ze sztuką i pięknem, dziś wypłowiało, stało się zapomniane. To totalnie niesprawiedliwe. Bo każdy z nas ma takie same prawa i przywileje. Każdy może podziwiać piękno. Pod różną postacią. Bo pojęcie piękna jest subiektywne. Patrząc na obraz możemy stwierdzić, że to totalna tandeta. Ktoś inny będzie nim zachwycony. Jednak to wszystko nie przyjmuje systemu zero – jeden. O nie, nie. Inne postrzeganie wiąże się też z pewnymi podobieństwami. Jednak jak widać nie w każdej dziedzinie…

Ale czy akt męski musi odejść w zapomnienie?

Absolutnie!

Nie można zapomnieć o tym, od czego tak naprawdę wywodzi się sztuka. To co jednym spędza sen z powiek, dla drugich oznacza akceptację samego siebie. Być tym kim się jest i być z tego dumnym. Bez kompleksów. Bo czy kiedyś, w rzeźbach wyryte były ogromne penisy? Nie! To, że mężczyźni mają w tym momencie kompleksy na temat swojej “wielkości” jest tylko i wyłącznie zasługą czasów, w jakich żyjemy.

Pierwszy raz nie napiszę nic o samej sesji. Dlaczego? Bo broni się sama. Jednak w obronie samego obrazu nagiego mężczyzny występuję ja.

Kobieta fotograf.

Comment

2 odpowiedzi do “Trochę ciemniej, trochę jaśniej – akt męski”

Dodaj komentarz